Ta strona internetowa używa plików cookies w celach statystycznych i funkcjonalnych. Mechanizm cookies można wyłączyć w dowolnym momencie, poprzez zmianę ustawień przeglądarki. Korzystanie z serwisu bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisywane w pamięci urządzenia. Więcej informacji na ten temat znajduje się w naszej Polityce Prywatności.

AKCEPTUJ I ZAMKNIJ

Koszyk

Rejestracja
Zaloguj się

Blog

Pokaż

Brexit, 17 sekund i rynki finansowe

|Od Kupfundusz.pl

Można powiedzieć, że sprawcą całego zamieszania jest David Cameron. Podczas kampanii wyborczej w 2015 roku, próbując zdobyć głosy konserwatywnego elektoratu, zapowiedział, że jeżeli Partia Konserwatywna wygra plebiscyt, wówczas zostanie ogłoszone referendum w sprawie wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej. Przedwyborcza obietnica została zrealizowana 23 czerwca roku następnego. I stało się to czego, ani rząd, ani premier się nie spodziewali – niemal 52% głosujących opowiedziało się za opcją opuszczenia struktur europejskich. Krótko po tym wydarzeniu David Cameron wycofał się z życia politycznego.

Gdy wszyscy się otrząsnęli i minęło kilkanaście miesięcy uruchomiono procedurę, która miała pozwolić Wielkiej Brytanii opuścić listę państw członkowskich i rozpoczęły się pierwsze negocjacje. W międzyczasie Sąd Najwyższy orzekł, że aby Brexit mógł zostać przeprowadzony, rząd musiałby do tego celu uzyskać zgodę parlamentu brytyjskiego. Zaznaczył jednocześnie, że nie ma obowiązku otrzymania zgody od szkockiego parlamentu, Walijskiego Zgromadzenia Narodowego, ani Zgromadzenia Irlandii Północnej.

Negocjacje zostały sfinalizowane w 2018 podpisaniem przez brytyjski rząd i przedstawicieli Unii Europejskiej porozumienia. Jednak brytyjscy politycy mieli wrażenie, że umowa po pierwsze jest dla Wielkiej Brytanii niekorzystna, a po drugie, że została przygotowana „na kolanie”. W skutek tego parlament Zjednoczonego Królestwa nie zaakceptował wypracowanego porozumienia.

Umowa bez aprobaty. Jakie są jeszcze możliwości?

Choć do „deadline’u” został niecały miesiąc, w dalszym ciągu nie wiadomo jak potoczą się losy opuszczenia przez Wielką Brytanię struktur europejskich. Wynegocjowana umowa w wciąż nie została przez lokalny parlament zaakceptowana. Co więc może się wydarzyć?

Istnieje jeszcze jakieś prawdopodobieństwo, chociaż bardzo niewielkie, że brytyjscy politycy zgodzą się na wypracowaną umowę. W takiej sytuacji będziemy mieli do czynienia z tzw. soft Brexit. Rozwiązanie nr 2 to znalezienie przez obie strony rozwiązania, które pozwoli wydłużyć proces negocjacyjny o kolejne miesiące i da więcej czasu na wypracowania satysfakcjonującego rozwiązania. Opcja nr 3 to Brexit bez umowy, czyli najczarniejszy scenariusz, którego realizacja mogłaby wstrząsnąć światowymi rynkami finansowymi.

Zdaniem wielu analityków najbardziej prawdopodobne jest wydłużenie czasu negocjacyjnego. Istnieją niewielkie szanse, że brytyjski parlament ratyfikuje dotychczasową umowę, a twardy Brexit spowodowałby ogromny chaos. A ten nie byłby korzystny dla żadnej ze stron.

Największe ryzyko – co w przypadku twardego Brexitu?

Załóżmy, że 29 marca przed północą nie udało się rozwiązać żadnego z problemów i będzie miał miejsce twardy Brexit. Naturalnie dla rynków finansowych będzie to ogromny cios. Jednak największe problemy odczują zwykli obywatele. Prawdopodobnie osłabi się lokalna waluta, przez co importowane towary staną się droższe. Na granice wrócą kontrole celne, a na rynku pracy znowu wrócą utrudnienia, związane m.in. z wymogiem otrzymania pozwolenia na pracę.

Ważność straci Europejska Karta Ubezpieczenia Zdrowotnego, a obywatele Zjednoczonego Królestwa nie będą mogli bezpłatnie skorzystać z opieki medycznej na terenie UE i podobnie z mieszkańcami Europy kontynentalnej na Wyspach. Również sieci telekomunikacyjne będą mogły ponownie dowolnie regulować opłaty roamingowe. I choć wymieniliśmy kilka obszarów, gdzie zmiany będą dotkliwe, to takich jest zdecydowanie więcej. A co się stanie, gdy zostaną przywrócone kontrole graniczne?

Szacuje się, że jeżeli kontrola wjazdu każdej ciężarówki na teren Wielkiej Brytanii (w porcie w Dover) zostanie wydłużona o 17 sekund, wówczas średnio przeprawa promowa zajmie 6 dni. Oznacza to upadek branży florystycznej, brak żywności z krótkim terminem ważności, czy opóźnienia w dostawach leków. I choć te 17 sekund brzmi dość zabawnie to skutki już zabawne nie są. A to tylko kilka przykładów.

Czy inwestorzy powinni się obawiać?

I choć w dalszym ciągu nie wiadomo w jakim kierunku będą zmierzały wydarzenia związane z Brexitem, najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wydłużenie okresu negocjacji. W obecnej sytuacji utrzymanie status quo jest najlepszym rozwiązaniem, zarówno dla rynków finansowych, jak i gospodarki. W takim scenariuszu rynkom nic szczególnego z tego tytułu nie grozi, a fundusze inwestycyjne nie powinny odczuć różnicy. Oczywiście z dzisiejszej perspektywy to scenariusz optymalny.

Jeżeli jednak z jakiś przyczyn doszłoby do twardego Brexitu, wówczas na rynkach finansowych z dużym prawdopodobieństwem byłaby zawierucha, która z pewnością dotknęłaby szereg funduszy inwestycyjnych, a tym samym ich inwestorów. Dlatego obserwujmy wydarzenia i bacznie przyglądajmy się dalszym komunikatom. Oczekujemy bowiem im bliżej będzie do daty granicznej tym bardziej świat będzie skupiony na Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej.

Podziel się na:

Rozpocznij dyskusję

Avatar użytkownika

Twój komentarz został dodany

Komentarze (0)

Od czego zacząć?

1 Czym jest fundusz inwestycyjny?
2 Czy Twoje pieniądze w funduszu są bezpieczne?
3 Czym się różni fundusz od lokaty?
4 Inwestowanie dla początkujących, czyli 6 prostych porad

Najczęściej czytane

Czym się różni FIO od SFIO?
Dziedziczenie pieniędzy zgromadzonych w funduszach inwestycyjnych
Co oznacza ryzyko wg wskaźnika SRRI?
Inwestowanie dla początkujących, czyli 6 prostych porad
Skarbiec TFI: Co mają wspólnego: pokora, historia i dopasowanie z wyborem funduszu?
Porównywane fundusze0